

jak się ma dwójkę takich przyjaciół w sobotni wieczór i noc przy sobie to i nadmiar alkoholu nie przeszkadza, i to, że zimno czy niewygodnie. i piliśmy za przyjaźn - tak oficjalnie, za mase innych rzeczy, były rozmowy papierosowo - balkonowe, rozkminy w najdziwniejszych momentach, uciekanie z łózka i zostawianie mnie samej, spiewanie, wygłupianie się i mnóstwo uśmiechu.
dziękuje wam, mimo tańców - hulancow w żołądku i łubu dubu w głowie. <3<3<3<3
lovelovelovelove!




