piątek, 23 kwietnia 2010



mam pomysł. zamknę oczy i przeczekam to wszystko, co dla mnie złe, nudne i niedobre.
a potem się obudzę i będę szczęśliwa.


ogółem to życie kręci się w okół matury itp, z każdej strony 'a co potem? a uczysz się?'
grrrr. ale są czasoumilacze jak np. wieczorne lody z gabą czy popołudniowa kawa z olciakiem.
do szczęścia brakuje mi tylko wolnego czasu i niektórych osób koło mnie.
tak, tak, ty mój krakowski rudzielcu, o ciebie chodzi!
plan krakowa musi się udać, bo w jednym mieście sami lovelove.
oczywiście zakładając już, że i gaba się dostanie a ja wiem, że tak się stanie.
bardziej martwie sięo siebie.
wtedy chyba będzie ten moment przedwkowania szczęścia.
aha, i będę miała kociaka i zielonego garbusa!

sobota, 17 kwietnia 2010



PRZYTŁOCZYŁA MNIE CODZIENNOŚĆ.


piątek, 16 kwietnia 2010

aaaaa.
obudziłam się coś za wcześnie.
boje się, że nie wytrzymam w książkach do późna.
ogólnie leczę swoje przepalone gardełko gorącą herbatą, mam nadzieje, że pomoże, bo ta jakby nie mogę mówić.
teraz uciekam do gorącej wody i obejrzę sobie nowy odcinek gossip, pełny jest dramatów jak już słyszałam.
ah i oh, czekam na to szczęście :)

czwartek, 15 kwietnia 2010



a szczęście można przedawkować?

niedziela, 11 kwietnia 2010

still feel all alone, just want to go home.

ale życie jest ulotne. jestem.. przerażona. to, co stało się wczoraj w moim kraju mnie rozbiło na milion kawałków. nigdy nie byłam jakąś straszną patriotką. o polityce się po prostu nie wypowiadałam, nie miałam w zwyczaju krytykować rzeczy lub osób o których nie mam pojęcia. ale śmierć tylu ważnych osób na raz jest okropna. prezydent mojego pokręconego kraju. i jego żona. był jaki był ale teraz już za późno, teraz potrafię okazać tylko szacunek dla niech wszystkich.

ogólnie ten nastrój strasznie mi się udziela, zawsze byłam podatna na takie rzeczy.
nawet Michael buble mi nie pomaga, więc wykorzystałam okazję,żeby się pouczyć biologii .

od poniedzialku zmian chce. tak jak w tamtym roku. stosować zasadę NŻ. ograniczę jedzenie do minimum a od czerwca idę na jakąś siłownie. chciałabym jeszcze fajnie kiedyś wyglądać, bo samotność mnie zabija i ja wiem, że to przez to, ja wiem.
do tego będę uczyła się zdecydowanie więcej, bo w sumie już nie mam wyjścia.


a teraz wszyscy mnie zostawiają i zostaje sama w domu. oj, bardzo tego nie lubię.

piątek, 9 kwietnia 2010




nienawidzę tego w sobie.
że biorę wszystko do siebie. każde słowo, każde spojrzenie.
żałuje, że wszystko spierdoliło się akurat teraz.
kiedy mam wiele rzeczy do zrobienia, a cała ta chora sytuacja niczego nie ułatwia.
wiem, że żadna z was tego nie czyta.
ale wiedzcie, że jesteście śmieszne. fałszywe, ślepo zapatrzone w siebie.. dzieci.


nie, wcale nie jest dobrze.
i mam nadzieje, że dzisiejsze wisłokowe wino, żelki i najlepsza na świecie Gaba okażą się dobrym lekarstwem. oby;)


zasłuchuję się w bublu wciąż i wciąż.

czwartek, 8 kwietnia 2010

.

WYTRZYMAM.
albo i nie.



na dziś, na jutro i na każdy inny dzień. Buble, uwielbiam Cię <3




klik, klik, klik [najlepszy poprawiacz humoru] :
http://www.youtube.com/watch?v=04ayiGBoUdI

środa, 7 kwietnia 2010

wait.

kolejny dzień w domu. zaspałam, no dobra, obudziłam się o 7.20 i stwierdziłam, że pierdole i nie wstaje. właśnie zdałam sobie sprawę, że na dziś miałam oddać biblografie, o i huj haha. sama już nie wiem co sie ze mną dzieje. nie mam ochoty wychodzić z własnego pokoju, widzieć się z tymi ludźmi.. o nauce nie wspomne. czekam, czekam i czekam. na koniec szkoly, na 20 maja. na wielkie lenistwo i na warszawe, i jakies bieszczady. uh,uhh.

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

bubleee

KOCHAM MICHAEL'A BUBLE I CHOLERA, BEDE NA TWOIM KONCERCIE, O ILE PRZYJEDZIESZ DO BRZYDKIEJ POLSKI!!!!











aaaa, ŚWIAT SZALEJE I JA TEZ ;(

monday.

eloszka. dzisiaj lany monday, szkoda, że nie zalany, bo by się napił ale przykazane mam siedziec w domu, czego bardzo nie lubie.
w telewizji znowu nie ma nic, nie mam pomysłu na jakiś film, więc chyba NAPRAWDĘ pójdę się pouczyć. za miesiąc o tej porze będę kończyła pisać maturkę z polskiego . a, i chciałam się wam pochwalić tym zdjęciem eda westwicka, które jest mega zajebiste!



nie mam wam nic więcej do napisania, no może to, że zaczynają mnie już ludzie w tym mieście mega wkurzać. i w szkole. ALE JESZCZE TYLKO MIESIĄC.

sobota, 3 kwietnia 2010

buble.

DLCZEGO NIE ROBIĄ TAKICH W RZESZOWIEEEE? ;( kocham go tak bardzo, za głosik i za to, jak wygląda hahah





bang.

eloszka. mam tylko do powiedzenia ale nie umiem tego ubrać w słowa. notke kasowałam już kilka razy, bo jest totalnie z dupy. no to ten:
- stwierdzam, że wiara i kościół nie są mi potrzebne, byłam tam dziś po roku i w ogóle nie czuje tego, że wiara, że Bóg, że modlitwwy.
- zaczęłam rozmawiać z ojcem
- mama zachowuje się jak stara baba, a wcale tak nie jest, ale i tak ja kocham
- pierdole sie przejmowac studiami, jak sie dostane to forsa sie znajdzie
- chcialabym, zeby coś się udało, nie zapeszajmy
- dowiedzialam sie o jednym nowym weselu, ale internet to zuo.
- a wesele o ktorym moge sie pochwalic to wesele braciszkaa [a raczej brata mojego ojca, ale to jest szczegół] i bedzie mega zajebiscie.
- zajebie sie na obydwu weselach.
- NIE CHCE MI SIĘ KURWA UCZYĆ!
- o,chcialabym miec z kim isc na obydwa wesela
- musze ukrywac przed mama rozne rzeczy, ale wiem, ze to moj test jest
- AAAAAAAAAAAAAAA, DAJCIE MI NOWY MÓZG





dobranoc. ;*

piątek, 2 kwietnia 2010

lista kilkunastu facetów, którzy mega mnie kręcą i są niestety nieosiągalni. kolejnosc przypadkowa. ;)

ed westwick/chuck bass



adam levine



jake gyllenhaal



justin timberlake



james mcAvoy



emile hirsch



clive owen



johny depp



jude law



Christian Bale



mark ronson



mniam, mniam, mniaaam ;))

nic.

eloszk. święta, święta i zaraz po świętach. w tym roku, w sumie już od kilku lat ich wogóle nie czuje. w sumie nie wiem, czym może być to spowodowane. może kilka lat temu bardziej cieszyły? bo wiedziałam, że się z wszystkimi spotkamy, zjemy jajo i dobry żurek. albo tym, że od 2 lat musze wybierać między mamą a tatą. choć że będzie to mama w tym roku jest wręcz oczywistością.

dzień dzisiejszy pod hasłem kawa, anitka, wiejsko-miejska cisza, dobra muzyka i pyszniaste naleśniki anitkowej mamy ;) oby takich więcej i więcej, ale moje bananowe słońce pomieszkuje w krakowie, mam nadzieje, że za pół roku będę tam i jaa ;)

boże, matura mnie prześladuje! tak STRASZNIE nie chce mi się do niej uczyćć. motywacją jest wyrwanie się z tej pieprzonej dziury i zaczecie nowego zycia, z nowymi ludzmi, z dala od tego syfu, tutaj. ale chyba to jednak za mało, bo nie potrafie przestac siedzieć na facebooku czy wyszukiwac nowych stron, przegladac 12345678 stron na allegro w pozukiwaniu czegos, co nawet nie jest mi potrzebne.

ale wyjade stad, oderwe sie od ludzi, ktorzy zaczynaja mi byc obcy, z ktorymi nie mam o czym rozmawiac i 3mam sie z nimi bo tak. gaba wyjedzie tez, licze na to, ze trafimy na to samo miasto, bo kocham ja strasznie i byc w innych miastach = NO WAY!

ok, ide założyc fartuszek i sprzątaćć.

piosenka na dziś:
http://www.youtube.com/watch?v=Glny4jSciVI