
nienawidzę tego w sobie.
że biorę wszystko do siebie. każde słowo, każde spojrzenie.
żałuje, że wszystko spierdoliło się akurat teraz.
kiedy mam wiele rzeczy do zrobienia, a cała ta chora sytuacja niczego nie ułatwia.
wiem, że żadna z was tego nie czyta.
ale wiedzcie, że jesteście śmieszne. fałszywe, ślepo zapatrzone w siebie.. dzieci.
nie, wcale nie jest dobrze.
i mam nadzieje, że dzisiejsze wisłokowe wino, żelki i najlepsza na świecie Gaba okażą się dobrym lekarstwem. oby;)
zasłuchuję się w bublu wciąż i wciąż.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz